"Pucio do tulenia"

 Uwaga, uwaga! Przedstawiam Wam właśnie odpowiedź na marzenia niejednego, małego fana serii książek o sympatycznym Puciu i jego miłej rodzince! Jeśli Wasze dziecko kompletnie nie "kupuje" fenomenu Pucia, jeśli książki do niego wcześniej nie trafiły i gustuje raczej w nieco innych bajkach, to nie ma sensu zaprzątać sobie głowy nowiutką i jeszcze pachnącą produkcyjną taśmą przytulanką. Natomiast, jeśli w Waszym domu, tak jak w moim, Pucia się kocha i wałkuje na okrągło, to zapraszam niżej!

Nie mogłam się doczekać paczki, niczym dziecko na Świętego Mikołaja, czekałam na kuriera. Doczekałam się, w moje ręce trafiła wielka paczka, a ja nie mogłam się doczekać aż zajrzę do środka. Powiem Wam szczerze, że trochę trzymałam sama siebie w napięciu, bo kurier wpadł do nas rano, a ja nie chciałam otwierać pudła przy córeczce. Postanowiłam, że cokolwiek jest wewnątrz, umili nam Boże Narodzenie i trafi w małe łapki mojego dziecka dopiero 6 grudnia z rana.

Tak więc, wieczorem, kiedy moja Anielka zasnęła, biegłam do sypialni, żeby zdjąć pudło z szafy i wreszcie odkryć jego zawartość. Mały, pluszowy, śliczny Pucio był na samym wierzchu i wierzcie, że skradł od razu moje serducho! Jak zawsze w Wydawnictwie NK zabawka została spakowana z największą starannością i dbałością o szczegóły. Kartonowe pudełeczko z okienkiem zdobi grafika charakterystyczna dla książek z Puciem w roli głównej. Kolorystyka doskonale odzwierciedlona, piesek na wierzchu, a nawet ptaszki. W okienku nieśmiało uśmiecha się do nas mały chłopiec. Jak głosi napis z tyłu opakowania, Pucio składa się z oczu do wypatrywania babci, dziadka, oraz wiewiórek. Głowy pełnej Puciowych pomysłów (która dziecięca głowa nie jest ich pełna, prawda? Co więcej, większość tych pomysłów jest bardzo szalona i niedozwolona!), rączek wciąż zajętych zabawą i głaskaniem ukochanego pieska Funia. Noska wyczulonego na zapach naleśników cioci (moja córka też ma ten dar), mięciutkiego brzuszka do wesołych gilgotek i małych nóżek, które rzadko stoją w miejscu.

Pluszowy Pucio jest mięciutki, naprawdę śliczny, miły w dotyku, będzie świetną przytulanką zarówno dla małego bobasa, jak i dla przedszkolaka. Szkolniak z pewnością już z Puciowych przygód wyrósł, więc na nim przytulanka raczej wrażenia nie zrobi. Zabawka nie pachnie nieprzyjemnie, co nierzadko się zdarza, przy nowych maskotkach. Malec może wygodnie złapać chłopca za rączkę, czy nóżkę. Oczywiście przytulankę można a nawet trzeba wyprać!

Nie znam jeszcze opinii mojego dziecka, ale ręczę, że moja mała będzie zachwycona. Już oczyma wyobraźni widzę, jak bawi się małym Puciem a za jakiś czas, kiedy z niego wyrośnie, przekazuje go młodszej siostrze. Do pełni szczęścia przy całej kolekcji książek i puzzli z tej serii, jakie już mamy i kochamy, brakowało tylko małego Pucia. A może wydawnictwo stworzy także pluszowych Misię i Bobo? Byłoby super!

Ocena: 10/10

Za możliwość zapoznania się z produktem, dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


Julia

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz