‘’W imię dziecka” – reż. Richard Eyre

 

Jakiś czas temu miałam okazję czytać książkę ,,W imię dziecka” i chciałam również zapoznać się z filmem. W końcu miałam na to okazję i naprawdę mnie to cieszy, ponieważ zdążyłam już w pewnym sensie zapomnieć naprawę wielu wątków znajdujących się w tej pozycji. Często zdarza mi się tak, że najpierw czytam książki, a jakiś czas później sięgam po filmy powstałe na ich podstawie, ponieważ ciekawi mnie to, jak inne osoby zinterpretowały temat.

Fiona jest sędzią, która orzeka w Wydziale Rodzinnym. Codziennie ma styczność z przeróżnymi sprawami, a jej zdaniem jest znaleźć rozwiązanie najbardziej korzystne dla bezbronnego dziecka. Kobieta ta zrobiła spektakularną karierę, ale ucierpiało na tym jej małżeństwo, którego nie potrafi uratować. Jej kolejna sprawa dotyczy nastoletniego chłopca, którego rodzice nie zgadzają się na transfuzję krwi, ponieważ zabrania tego ich wiara. Czy jej decyzja będzie dobra dla wszystkich stron? Czy zmuszenie kogoś do zrobienia czegoś, czego nie chce, ma w ogóle sens?

Na wstępie należy wspomnieć o doskonałej obsadzie! Takie nazwiska gwarantują, że film będzie naprawdę dobry, ponieważ to od aktorów tak wiele zawsze zależy. ,,W imię dziecka” to naprawdę specyficzna produkcja, ale aktorzy doskonale potrafili wczuć się w swoje role, oddać emocje, które były tak bardzo ważne w tej historii. Nawet postacie drugoplanowe zostały świetnie zagrane i każdy taki mały szczegół, jak łza lecąca po policzku albo grymas na ustach, tworzyły klimat tego filmu!

Film ten doskonale oddaje sens samej książki, ale z pewnością przekaz ,,obrazowy” do niektórych przemawia znacznie lepiej. Mi spodobało się to, że treść nie została szczególnie zmieniona i twórcy zachowali najważniejsze wątki, nie zniekształcili ich, bo ,,tak jest lepiej dla fabuły”.

Trzeba mieć świadomość, że film ten nie jest czymś prostym w odbiorze, bo trzeba poświęcić mu trochę czasu i skupić się na wydarzeniach. Tylko w ten sposób można zrozumieć przekaz i ogólny sens, bo produkcja ta nie ma bawić widza, ale zainteresować go pewnymi tematami. Jestem osobą, która chętnie ogląda filmy akcji i wszelkie krwawe historie, ale też mam często ochotę na coś poważniejszego – ostatnio wybór padł na ,,W imię dziecka” i nie żałuję.

Temat świadków Jehowy intrygował mnie już dawno temu i miałam okazję trochę poczytać o tym wszystkim, co jest najważniejsze w tej wierze. Naiwnie sądziłam, że zrozumiem w jakiejś części ich niechęć do ,,cudzej” krwi, ale na próżno. Fiona chyba próbowała to właśnie uczynić, aby wydać sprawiedliwy wyrok. Rozumiem jej zagubienie i rozterki, rozumiem też tę pogońca karierą kosztem życia rodzinnego, bo to coś naturalnego w tym kapitalistycznym świecie.

Na emocjonalność tej produkcji wpływało wiele czynników, nie tylko gra aktorska, która oczywiście została już przeze mnie pochwalona. Znaczenie miały również ujęcia, urywane sceny czy droga kamer od jednego miejsca do kolejnego. Uwielbiam taką staranność techniczną, ponieważ ona również ma ogromne znaczenie.


W filmie tym stykają się dwa różne charaktery. Z jednej strony jest Fiona, która ma już swoje lata, zrobiła karierę, zdobyła doświadczenie życiowe i wydaje się jej, że podejmuje same dobre decyzje, oczywiście te zawodowe, ponieważ je zawsze można wyjaśnić przepisami prawa. Z drugiej strony jest nastoletni chłopak, który najpierw zostaje pozbawiony prawa do decydowania o sobie, a później zostaje sam – bez wyjaśnień, bez wsparcia.

,,W imię dziecka” to film godny uwagi i na pewno warto się z nim zapoznać. Nie jest to lekka produkcja, którą można oglądnąć dla rozluźnienia, ale przekazuje ona wiele emocji i trudnych tematów. Mi osobiście wszystko się podobało w tym filmie i mogę go polecić z pełnym przekonaniem!



Ocena: 10/10

Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz