"Z ciszy" - Martyna Senator

 Twórczość Martyny Senator jest mi znana. Przed laty miałam okazję przeczytać trzy jej książki, które tworzą spójną serię. Nie czytam często polskich autorów, a jednak tę pisarkę od razu polubiłam, choć nie było mi po drodze do jej kolejnych dzieł. Odwlekałam w czasie przeczytanie kolejnej części, wydanej w 2019 roku. "Z ciszy" nieustannie do mnie wracało, kusiło i intrygowało. Nadszedł wreszcie ten czas, kiedy mogłam dopełnić swoją kolekcję i ją przeczytać. Jakie odniosłam wrażenie?

Historia początkowo była bardzo przyjemna. Miło było ponownie powrócić myślami do znanych mi bohaterów, którzy w tej części również się pojawili. Mimo wszystko opowieść skupia się na zupełnie nowych postaciach, które polubiłam już na wstępie. Zoja to niepokorna i temperamentna postać z dobrym poczuciem humoru. Jest młodziutką dziewczyną z marzeniami, wielkimi aspiracjami i o dobrym sercu. Z kolei Filip to bardzo żywiołowy mężczyzna, który pragnie zaznać prawdziwej miłości, choć przeraża go stałość, problemy i trauma z przeszłości. Zdaje się, że to kolejna typowa historyjka o miłości, ale tak nie jest. Bohaterowie przeżywają wspólnie wiele trudności, dylematów społecznych, by na koniec doświadczyć czegoś silnie tragicznego. Różnie sobie z tym radzą, to nie jest książka, podczas której czytania będziemy uśmiechać się od ucha do ucha.

Martyna Senator w swoich powieściach wysuwa na pierwszy plan poważne problemy, będące często tematami tabu. Z pozoru kreuje prostą historię, wytwarza romantyczny klimat, gdzie bohaterowie zaczynają się otwierać, lepiej poznawać, jest ogólnie przyjemnie. Za moment jednak wydarza się coś niespodziewanego, przykrego i bolesnego. Wystawia bohaterów na próbę czasu, dostatecznie ich doświadczając. Wszystko ponadto opisuje bardzo skrupulatnie i dojrzale. Przenika w głąb wyobrażeń danej postaci i jest w stanie postawić się na jej miejscu. Dokładnie przytacza jej uczucia, rozdzierające emocje i pękające serce. Potrafi bardzo się wczuć, co przekłada się na doskonały odbiór czytelnika i jego zaciekawienie.

Nie jestem niestety fanką okładki. Tej i pozostałych również. Front jest piękny - stonowane kolory i symbole, a na każdej jest inny. Natomiast nie przepadam za umieszczaniem na różnych osób. Niczego to nie wnosi do lektury, nie zachęca zbytnio, ani nie ciekawi. Wszystko inne zasługuje jednak na same pochwały.

Ta historia w fantastyczny sposób zwieńczyła całą serię. Mam wrażenie, że z każdą nową książką autorka coraz lepiej pisze. Nie byłam przekonana do "Z Popiołów", a jednak z każdą kolejną powieścią było coraz ciekawiej. "Z nicości" przekonało mnie do siebie tak bardzo, że nie mogłam sobie opuścić lektury "Z ciszy". Nie żałuję, była to bardzo udana lektura. Wzruszyła mnie, przeraziła, a także bardzo przejęła. 

Ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - We need YA


Paulina Mocka


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz