"Dobre żony" - Louise May Alcott

 "Dobre żony" są kontynuacją kultowej powieści "Małe kobietki". Tę pierwszą mam już za sobą i byłam nią niebywale zachwycona! Przyszła więc pora, aby poznać dalsze losy sióstr March i jak potoczyło się ich życie. Z kobietek stają się prawdziwymi kobietami, a co za tym idzie - wchodzą w dorosłe życie. Jak powszechnie wiadomo, nie jest to proces łatwy, lecz wysoce wymagający, gdyż należy podjąć wiele ważnych decyzji. Będą miały one swoje konsekwencje, a Meg, Jo, Beth i Amy muszą stawić temu czoła.

O ile w pierwszej części całość skupiała się na wszystkich dziewczętach naraz, które stanowiły jedność i razem przeżywały przygody, tak teraz autorka skupia się na każdej z osobna. Każda z kobietek wkracza na swoją drogę życiową, zupełnie odmienną, dlatego poznajemy ich losy pojedynczo, choć wciąż bije od nich żar siostrzanej miłości. 

Meg zakłada rodzinę i uczy się odpowiedzialnie i sumiennie gospodarować domem. Stara się jak może troszczyć o męża i dba o każdy aspekt jej życia. Byłoby jednak zbyt nudno, gdyby wszystko się jej udawało. Błądzi, myli się, a idealne życie małżeńskie i macierzyńskie, jakie sobie wyobraziła - nie istnieje. Młoda Meg musi nauczyć się ponosić porażki i z dumą się podnosić. Czeka ją prawdziwa lekcja życia.

Temperamentna i charyzmatyczna Jo odtrąca wszelkie przejawy romantyzmu, jakie wokół niej się unoszą. Pragnie być sama i niezależna, dlatego też wybywa z rodzinnego gniazda w poszukiwaniu siebie i natchnienia. W Nowym Jorku powstają jej pierwsze dzieła, dające zarobek. Ponadto, jako iż jest wysoce towarzyska, poznaje nowych przyjaciół. Jeden z nich solennie namiesza jej w głowie, ale młoda Jo nie będzie miała czasu na rozmyślanie. Czekają ją trudne wybory, wiele bólu i straty. Zostanie bardzo doświadczona przez życie.

Z kolei wątła i delikatna Beth będzie zmagała się z konsekwencjami swojej choroby. W zasadzie to stanie się cieniem samej siebie, lecz w tajemnicy, nie chcąc martwić rodzinę. Zupełną jej odwrotnością jest Amy, która wraz z ciotką March wybywa w wielki świat. To tam poznaje nowe kultury, uczy się sztuk malarskich i spędza czas wśród elity towarzyskiej. Spełniają się jej największe marzenia o bogactwie i dostatnim życiu. Jako piękna i najmłodsza z sióstr pragnie bogato wyjść za mąż, tak więc spogląda na mężczyzn i nie odrzuca ich kokieterii. Wszystko jednak z rozsądkiem, choć nie trudno o stwierdzenie, iż młodziutka Amy błądzi. Na ratunek przybędzie jej Laurie, który sam z kolei będzie potrzebował pocieszenia, gdyż spotkają go niewyobrażalne przykrości..

Tak więc dużo wydarza się w życiu bohaterów, którzy stają przed trudnymi decyzjami, a los nie szczędzi im nieszczęść. Da się jednak wszystko znieść i przeżyć, mając wokół siebie oddanych przyjaciół i niezastąpioną rodzinę. Ta część była bardzo realistyczna i myślę, że każdy mógł odnaleźć w niej coś dla siebie. Wydarzyło się tak wiele, że nie sposób, aby Alcott nie czerpała inspiracji z życia. Mądrości Pani March są oczywiście w dalszej kolejności niezastąpione i działają pokrzepiająco. Dla czytelników również, bo jeżeli teraz nie zmagają się z podobnymi problemami, to z czasem rady Pani March mogą okazać się bardzo przydatne!

Bez zmian kolejna okładka wciąż jest bardzo interesująca i klimatyczna. Wydanie bardzo przyjemne, czcionka ułatwia szybkie czytanie, a ilustracje tym razem były bardziej trafione i ciekawsze. 

Pierwsza część była przeurocza, subtelna i rozkoszna, ta zaś bardzo życiowa, autentyczna i dojrzalsza. Cóż więc spotka mnie w trzeciej z kolei powieści?

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - mg

Paulina M.


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza