‘’Zakochany Berlin”

 

Muszę przyznać, że nie przepadam za historiami romantycznymi, które są słodkie do bólu i przewidywalne w każdym momencie. Staram się dobierać filmy stosunkowo pod swoje gusta, ale jednocześnie lekko przekraczając granice, które sama sobie wyznaczyłam. To na pewno dla mnie dobre rozwiązanie, bo nie lubię stać w miejscu i oglądać tylko filmy akcji, które znam już na pamięć i powoli przestają mi się podobać.

Berlin jest miejscem różnorodności kulturowej, mieszkają w nim ludzie wielu ras i wszyscy równie mocno starają się wpasować do otoczenia, znaleźć swoje miejsce w tłumie. Film ten oprowadza widzów ulicach miasta, gdzie można zobaczyć ulicznych artystów, pracownicę ośrodka dla uchodźców, drag queen czy nielegalnego imigranta. Ich historie są różne, niektóre wzbudzają współczucie, a inne zaskakują.

Muszę przyznać, że początkowo trudno było mi zrozumieć ten film. Pojawiło się kilku bohaterów i nie do końca wiedziałam, jak to wszystko ma połączyć się w całość. Oczywiście później udało mi się poznać ogólny sens i zamysł twórców, ale nie było to intuicyjne i bez przeczytania opisu fabuły mogłabym mieć problem. Nie przepadam za produkcjami, które zmuszają mnie do ,,domyślenia się” ich sensu. Lubię takie nieoczywiste na pierwszy rzut oka, ale jednak mające jasno określony sens i zakończenie. Tutaj mi lekko tego brakowało.

Duża liczba bohaterów sprawiła, że film ten był dość ciekawy. Nie jest to produkcja pełna akcji, raczej określiłabym ją, jako spokojna, emocjonalna i delikatna. Mimo wszystko, nie jest nudna, bo ciągle coś się zmienia, pojawiają się inni bohaterzy i kontynuacja ich historii. Konstrukcja na pewno jest ciekawa i przemyślana, co sprawia, że chce się oglądać ten film, a to chyba najważniejsze.

Berlin nie został w tym filmie pokazany w sposób, jaki sobie wyobrażałam. Wydaje mi się, że twórcy po prostu wybrali to miasto, jako jednego z bohaterów, ale ważniejsi są ludzie i ich historie. Wszyscy przyjechali tam, żeby coś osiągnąć, znaleźć swoje miejsce na ziemi i wypełnić misje, jakie sobie określili. Berlin nie ma żadnej mocy przyciągania, to miasto takie same, jak inne. W tym filmie chodzi o coś więcej niż może się wydawać.

Wątek z pralnią podobał mi się zdecydowanie najbardziej ze wszystkich. Trudno mi wyjaśnić, jaki był tego powód, być może ta siła i jedność kobiet mnie przekonała. W końcu każdy powinien się wspierać, zwłaszcza w ważnych sprawach dotyczących godności. Był on lekko smutny, lekko gorzki, ale także wesoły, co spodobało mi się zdecydowanie najbardziej. Takie przełamanie powagi zawsze jest dobre i rozluźniające.

Nie jest to jakiś wyjątkowo dobry i wciągający film, ale mogę go ocenić dość pozytywnie. Oglądnęłam go z zaciekawieniem, chętnie poznawałam historie wszystkich bohaterów, ekscytowałam się z nimi, czasami smuciłam, zdarzyło mi się być znudzoną, ale za chwile zaczynało się dziać coś, co mnie rozbudzało. Nie jest to produkcja nudna jak flaki z olejem, bezsensownie rozwleczona i taka bezpłciowa. Ma w sobie coś, co sprawia, że widz jest ciekawy zakończenia wszystkich wątków. Wolę bardziej dynamiczne filmy, ale ten wcale nie był najgorszy.

,,Zakochany Berlin” to film na pewno nieoczywisty i dość intrygujący. Nie zaskoczył mnie, ale też nie był nudny, więc to już zasługuje na uznanie. Bohaterowie są różnorodni, co dodatkowo podnosi atrakcyjność tego filmu – twórcy nie skupiają się na idealizowaniu świata, ale pokazują go takim, jaki jest!



Ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz