‘’Bezludna wyspa” – M. A. Bennett

 

Można przeczytać, że książka ta nawiązuje do lubianych ,,Władcy much”, ale osobiście mam lekko inne skojarzenia. Prawdopodobnie dlatego, że wcale nie lubię ,,Władców much” i swoje zainteresowania kieruję raczej gdzieś indziej.  Dodatkowo warto wspomnieć, że ,,Bezludna wyspa” to pozycja dla młodzieży, więc musi być to ciekawa historia, bez zbędnej psychologii i faktów naukowych.

Link rozpoczął naukę w prestiżowej szkole, ale nie czuje się tam dobrze. Uwielbia naukę i jest w tym dobry, ale Osney kładzie duży nacisk na sport. To on tam dominuje i wszystko toczy się wokół niego, a więc osoba najmniej sprawna fizycznie staje się wyrzutkiem i wszyscy ją wykorzystują w najbardziej paskudny sposób. Link uważa, że jego wyjazd na wycieczkę szkolną byłby całkowicie bezsensowny, ale rodzice postawiają mu warunek. Musi tam pojechać, jeśli chce w przyszłości opuścić szkołę Osney. Chłopiec postanawia ten ostatni raz przecierpieć towarzystwo niemiłych znajomych, bo ma nadzieję, że to pozwoli mu się od nich uwolnić. Nie przypuszcza jednak, że wyjazd ten skończy się wypadkiem i wylądowaniem całej siódemki na bezludnej wyspie.

Powrócę najpierw do tematu skojarzeń. Autorka ewidentnie inspirowała się ,,Władcami much”, ale oczywiście nie dokonała kopii tej historii, a raczej stworzyła własną wersję, nieco ubarwioną i zmienioną. Mi ta historia jednak przypomniała trochę stanfordzki eksperyment więzienny i nie wątpię, że autorka również go zna.

Podoba mi się to, jak autorka przedstawiła problem prześladowania słabszych. Oczywiście jej wersja jest bardzo wyolbrzymiona i mocno podkreśla niską pozycję Linka, która spowodowana jest jego niską sprawnością fizyczną. Aktualnie przemoc przybiera bardzo często formę ukrytą, więc trzeba być znacznie czujnym, ale autorka jednocześnie pokazała idealny przykład chowania głowy w piasek przez nauczycieli. Wszyscy wiedzieli, co się dzieje, ale nie reagowali, sami w tym uczestniczyli i godzili się na niesprawiedliwość.

Na wyspie lądują różne osoby – od najpopularniejszego do najsłabszego. Jednak w miejscu dzikim i pozbawionym wszelkich wygód role się odwracają. Osoba sprawna fizycznie już nie jest najważniejsza, bo trzeba również posiadać wiedzę na różne tematy umożliwiające przeżycie. Teraz to Link jest górą i postanawia wykorzystać swoją potęgę, a więc to on staje się oprawcą i bardzo się mu to podoba.

Mimo tego, że mam już swoje lata, to książka ta była dla mnie bardzo ciekawa. Wciągnęłam się bardzo szybko, ponieważ praktycznie od samego początku autorka wprowadza czytelnika w wydarzenia. Akcja jest dynamiczna, urozmaicona i cały czas coś się dzieje. Codzienność na wyspie wcale nie jest nudna i nie polegała tylko na walce o byt. Bohaterowie przeżywali wiele przygód, ale też dokonują rozliczenia swojego dotychczasowego życia, muszą sobie zaufać, co nie jest proste. Oczywiście nie obywa się bez kłótni, ale ostatecznie zawsze udaje im się dojść do porozumienia.

Oczywiście bardzo szybko połapałam się w faktach i w pewnym sensie przewidziałam zakończenie, co lekko mnie rozczarowało. Być może młodszej osobie nie uda się to tak szybko, ale osobiście dostrzegłam wiele oznak zdradzających finał tej powieści i udało mi się połączyć wątki w jedną całość. To jednak nie sprawiło, że zrezygnowałam z czytania, bo byłam bardzo ciekawa zmian zachodzących w zachowaniu wszystkich nastolatków.

,,Bezludna wyspa” to powieść, która naprawdę jest warta uwagi, szczególnie dla młodzieży, która musi żyć w świecie pełnym przemocy, ale także niesprawiedliwości. Autorka pisze o nierównościach w szkole, ale też podkreśla wagę pracy grupowej, która okazała się kluczem do uwolnienia się z bezludnej wyspy. Książka ta dedykowana jest młodzieży, ale przeczytałam ją z zaciekawieniem, bo lubię takie skomplikowana kreacje bohaterów.




Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: