‘’Pistolety” – Konrad Grześlak

 

Staram się na bieżąco czytać powieści wydawane przez polskich autorów, ale oczywiście nie jestem w stanie poznać wszystkich książek. Wybieram jednak te, które wydają mi się najciekawsze i dopasowane do mojego gustu, aby uniknąć rozczarowania i pisania nieprzychylnych recenzji, ponieważ ich pisanie kompletnie nie przynosi mi przyjemności.

Marcin w przeszłości wraz z kolegą Arturem pisał scenariusz, który opierał się na wydarzeniach z ich życia. Artur jednak zostaje brutalnie zamordowany, a to on głownie zajmował się pisaniem, więc Marcin zapomniał o scenariuszu. Pewnego dnia jednak dostaje propozycję, aby dokończyć dzieło, ale nie będzie to możliwe bez odnalezienia brakujących fragmentów, rozszyfrowania zagadki kilku śmierci i wdepnięcia w wielkie kłopoty. W poznawaniu przeszłości pomaga Marcinowi pewny dziennikarz mocno zainteresowany całą sprawą.

Muszę przyznać, że książka ta zapowiadała się naprawdę obiecująco. Lubię takie klimaty, nierozwiązane zagadki i współpracę wielu różnych osób, które nie mają wielkiej styczności z policją. Chodzi mi o to, że kryminały czy thrillery, gdzie głównym bohaterem jest jakiś policjant albo para policjantów są ciekawe, ale mi już się przejadły i na tę chwilę mam ich lekko dość. Oczywiście bez wątpienia wrócę do takiej tematyki, ale póki co zdecydowanie chętniej sięgam po powieści takie jak ,,Pistolety”.

Książka ta zaczyna się bardzo ciekawie i od razu się wciągnęłam w historię. Na pewno dużą rolę odgrywa sama narracja, która niby jest zwyczajna, a jednak pewne jej elementy wzbudzają w czytelniku poczucie tajemniczości i stanowią urozmaicenie. Mówię tu głównie o elementach scenariusza czy wpisach z swego rodzaju pamiętnika. Na nich opierają się retrospekcje i cieszę się, że autor właśnie w ten sposób postanowił wzbogacić formę.

W pewnym momencie poczułam, że książka ta mnie zaczyna lekko nudzić. Nadal byłam zaciekawiona samą fabułą, ale zaczęła się ona po prostu wlec. Autor przeciągał pewne wątki i to mnie chyba najzwyczajniej w świecie wybiło z rytmu. Nie jestem fanką przyśpieszania wydarzeń, ale istotna jest dla mnie dynamiczność, która jest kluczowa.

Bohaterowie są bardzo ciekawie wykreowani i z pewnością wiele dobrego robią dla tej fabuły. Mnie jednak najbardziej urzekł jej klimat, który jest dość specyficzny. Sam Marcin jest w moich oczach trochę ciapowaty, ale jednak udaje mu się dotrzeć do wielu przydatnych sobie informacji. Dodatkową zaletą jest bez wątpienia opis jego życia prywatnego, które jest równie skomplikowane, co przeszłość związana z Arturem. Oczywiście wątki te stanowią tło dla wydarzeń, ale stanowią dopełnienie tej postaci, która w moich oczach stała się bardziej ludzka i rzeczywista.

Pomysł bez wątpienia jest interesujący i na pewno autor dokonał wszelkich starań, aby przenieść go na papier. Bardzo ważną, ale także symboliczną rolę pełni pewien naszyjnik, który wydaje się być powodem wszystkich problemów i tragedii. Sama książka ma jeszcze jedną część, więc oczywiście nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, ale na pewno zakończenie jest obiecujące. Być może kiedyś będę miała okazję dokończyć tę historię, ale póki co zastanawiam się, czy naprawdę tego chcę.

,,Pistolety” to bardzo poprawna i ciekawa książka, która powinna zadowolić wielu fanów kryminałów. Trochę żałuję, że w pewnym momencie moje zainteresowanie treścią znacząco się zmniejszyło, ale być może to moja wina, a nie samej książki. Mimo wszystko polecam ją Wam, bo jest dobra i nie wątpię, że zadowoli wiele osób.







Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz