Dobble "Kraina Lodu 2" - Wydawnictwo Rebel

Założę się, że na hasło "Dobble" większość z Was szybko skojarzy okrągłe karty z różnymi
obrazkami nawet, jeśli nigdy w tę grę nie zagraliście. Choćby z tego powodu można określić ją mianem fenomenu. Co jeszcze sprawia, że jest tak rozpoznawalna i lubiana w szerokim gronie odbiorców? Powodów znam co najmniej kilka i chętnie podzielę się własnymi spostrzeżeniami.

Dobble urzeka swoją prostotą, szybkością rozrywki i przyjemną nutą rywalizacji. Próg wejścia jest tak banalnie prosty, iż właściwie nie istnieje. Banał kończy się jednak w momencie, gdy gra rusza i na ambicję wchodzi nam chęć jak najszybszego odnalezienia wspólnego mianownika między kartami. Zaręczam, że to naprawdę nie jest takie proste, jak brzmi i nie jest w żaden sposób nudne. Dobble można śmiało wyciągać na każdym spotkaniu towarzyskim, czy to dzieci czy też dorosłych i prędko rozruszać kompanów. U nas zawsze jest śmiech, ekscytacja i poplątany język.

Dlaczego tak bardzo lubią ją dzieci? Nie chcąc się powtarzać, to prócz w/w względów, dzieci oczarowuje szata graficzna. Wyjątkowe jest w niej to, iż znajdziemy Dobble niemal w każdej wyśnionej nam wersji z różnymi postaciami z bajek. Kicia Kocia? Nie ma sprawy. Psi Patrol, Pixar, Gwiezdne Wojny, Harry Potter czy wreszcie laleczki L.O.L. też są w dostępne. Nie przemawiają do Was bajki? Żaden problem! Zobaczcie Dobble Kids, 123, Zwierzaki, czy też klasyczne. Wybór jest ogromny, a pojawiają się wciąż nowe warianty, jak wodoodporne, czy, moje małe marzenie: Dobble XXL.

Dzisiaj prezentuję Wam Dobble Kraina Lodu 2. Uwielbiam ich pakowanie w małą, poręczną i zarazem solidną okrągłą puszkę. Nie da się tu nie pomyśleć, że to świetne rozwiązanie na podróże. Puszka jest leciutka i można ją wrzucić śmiało do podręcznej torebki swojej, czy dziecka. Karty są super jakości, druk jest bardzo dobry, obrazki proste graficznie i łatwe do nazwania, nawet jeśli nie zna się prawidłowych nazw danych przedmiotów - szczególnie mam na myśli bajki, nie każdy musi w nich wymiatać. Nie ma najmniejszego problemu, by kamień filozoficzny z Harry'ego Potter'a nazwać po prostu kamieniem, czy w przypadku prezentowanej dzisiaj gry Olafa nazwać bałwanem, Annę rudą z warkoczami, czy Svena reniferem. Poważnie, nie ma co się spinać, chociaż, jeśli bardzo chcemy to w instrukcji są przykłady symboli wraz z nazwami.


Co znajdziemy w środku? 30 okrągłych kart na których jest po 6 różnych symboli wraz z instrukcją gry, gdzie znajdziemy kilka wariantów do rozegrania. Nie ma nudy, można dostosowywać poziom rozgrywki do wieku grających. Przy czym z najmłodszymi zagramy w zwyczajną i pełną emocji wersję, ze starszymi możemy próbować też tych bardziej zakręconych. Zaręczam, że najprostsze zasady, najlepiej się sprawdzają u wszystkich i zawsze jest wesoło. Zawsze każdą kartę łączy ze sobą jeden symbol w tym samym kolorze i kształcie - różnić mogą się jedynie wielkością. Podam przykład z minigry Wieża: polega ona na jak najszybszym znalezieniu powtarzającego się symbolu na naszej karcie z kartą położoną na środku stołu. Kto pierwszy odnajdzie wspólny mianownik głośno nazywa ten symbol i zabiera kartę na swój stos. Wygrywa w tym wariancie osoba z największą liczbą zebranych kart.

Czy mam jakieś uwagi? Tak, trudność w tej wersji sprawiło mi nazywanie dwóch abstrakcyjnych elementów. Ja wiem, że wyżej pisałam, iż jest to proste, lecz w Krainie Lodu 2 z pierwszą rozgrywką nie wiedziałam jak określić ten kryształek lodu chociażby. To jednak pokazuje, że nie ma co się przejmować, bo zaraz nasuwają się dobre skojarzenia, jest to bardzo intuicyjna gra, która mocno pobudza nasz umysł. Gorąco Wam polecam, nie zawiedziecie się i śmiało można komuś sprezentować na różne okazje. Nawet mając mało czasu, zawsze znajdzie się te parę minut by zagrać z dzieckiem lub znajomymi w Dobble.

Ocena 10/10

Za możliwość zagrania dziękuję Wydawnictwu Rebel




    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza