"Pierwsza gra. Zwierzątka" - Wydawnictwo Egmont

Moja córeczka co prawda ma już 3 latka i doskonale zna się na kształtach i kolorach zarówno po
polsku, jak i angielsku, dodatkowo w szerszym zakresie, jednak wiedziałam, że taka gra mocno ją ucieszy. Niemal jak każde dziecko lubi zwierzątka i różne zabawy, a jako, że - wstyd się przyznać - wciąż zwlekałam z zakupem jakiejś gry planszowej, uznałam, że na pierwszy ogień nie zaszkodzi pobawić się w coś mega prostego, a zajmującego.

Gra jest przeznaczona dla dzieci od 2 lat dla 2 do 4 graczy i po zapoznaniu się z nią zaręczam, iż spokojnie dwulatek ją ogarnie. Za jej pomocą możemy nauczyć dziecko rozpoznawać podstawowe kształty i kolory, a dodatkowo mamy sporo możliwości zabaw. Przykładowo: segregowanie kolorów, kształtów, rozpoznawanie ich po dotyku, nazywanie zwierzątek, układanie jako puzzle dzięki czemu dziecko ćwiczy swe paluszki. Przyznacie, że jest wiele plusów.

Co zawiera pudełko? 5 zwierzaków, 20 figur (po 4 w każdym kolorze), czerwony woreczek, instrukcję oraz mini książeczkę z serii "Literkowe przedszkole".

Bawić można się na różne sposoby, wydawnictwo proponuje abyśmy z dziećmi wpierw zapoznali się ze zwierzątkami oraz kształtami, a dopiero później przystąpili do gry. Zaproponowano nam jedynie jeden wariant rozgrywki, jednak jest fajnie rozbudowany na miarę małego dziecka. Oczywiście nad wszystkim powinien czuwać dorosły z wiadomych względów: maluch sobie sam nie poradzi, a też może zwyczajnie próbować zepsuć elementy.

Jak się przygotować do gry? Banalnie prosto. Wyjmujemy wszystkie kształty i wrzucamy je do woreczka. Wszystkie zwierzątka biorą udział w grze, kładziemy je na stole i każdy gracz wybiera sobie jedno do układania (w wersji 2-osobowej wybieramy po dwa zwierzaki).

Jak gramy? Najmłodszy uczestnik losuje z woreczka figurę bez podglądania i dopasowuje ją do odpowiedniego zwierzątka. Może zdarzyć się, iż wylosujemy kolor innego gracza, wtedy dopasowujemy ten kształt u niego i mówimy magiczne słowo: "proszę", a drugi gracz odpowiada: "dziękuję". Po wykonaniu czynności podajemy woreczek osobie po lewej stronie. Gra kończy się w momencie, gdy zwierzątko któregoś gracza będzie ułożone i wtedy też ta osoba wygrywa. Kiedy neutralny (nie należący do nikogo) zwierzak będzie uzupełniony, to gra toczy się dalej.

Jak my się bawimy? Oprócz podanego wyżej wariantu bawimy się w grupowanie kształtów lub kolorów, albo zwyczajnie układamy zwierzaki z rozsypanych po środku kształtów, lub losujemy je bez rywalizacji z woreczka. Bawimy się też w zgadywanie jaki kształt trzymamy - robimy to z zamkniętymi oczami. Dodatkowo urozmaicamy zabawę w nazywanie wszystkiego również po angielsku, albo żartobliwie przekładamy inne kolory między zwierzakami i udajemy, że ze sobą rozmawiają i ładnie się proszą o wymianę kolorków.

Książeczka dołączona do gry zawiera opowiadanie, w naszym przypadku motywem przewodnim jest literka "I jak infekcja", choć wbrew pozorom nie opowiada o żadnej chorobie. Bardzo spodobała mi się treść, gdzie prym wiedzie dwójka przedszkolaków z co prawda trochę przerysowaną wiedzą i kontrargumentami, ale wciąż przyjemną w czytaniu. Można co nieco się dowiedzieć i zmusić do myślenia, fajna sprawa. Prócz opowiadania znajdziemy również kilka zadań: labirynt, kolorowanki, szlaczki i zagadkę. Na mój gust to niezbyt wygodny format do takich ćwiczeń i nie każdy raczej dwulatek poradzi sobie z tak precyzyjnymi zadaniami (moja córka obecnie nawet sobie nie radzi), ale nie przeszkadza mi to ogólnie.

Gra jest naprawdę świetnie i solidnie wykonana, zwierzaki wyglądają przyjaźnie i bardzo cieszą moją Lilię. Naprawdę polecam, jak na pierwsze zabawy sprawdzi się wyśmienicie, bo jest prosta i można bawić się nią na różne sposoby.



Za możliwość zagrania dziękuję Wydawnictwu Egmont

Ocena 10/10



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza