‘’Basia, Franek i kolory” – Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

 

Jakiś czas temu miałam okazję mieć styczność z grą, której główną bohaterką była właśnie Basia. Tym razem jednak przychodzę z recenzją książeczki, której byłam bardzo ciekawa. Nauka kolorów jest moim zdaniem ważnym wydarzeniem w życiu każdego człowieka, ponieważ umiejętność tę powinno się zgłębić możliwie wcześnie. Zawsze, gdy zaczynamy uczyć się nowego języka, to niezależnie od wieku, na etapie poznawania podstaw poznajemy kolory, zwierzęta czy jedzenie. Tak więc z nauką polskiego przez dzieci nie powinno postępować się inaczej.

Książeczka ta jest mała i poręczna, co jest niewątpliwą zaletą. Dziecko samodzielnie będzie mogło ją trzymać, nie będzie ciążyła i męczyła rączek. Podoba mi się również to, że jest ona w całości wykonana z sztywnego kartonu, więc nie będzie sięga bardzo zginała i niszczyła. To sprawi, że przyjemność z jej oglądania i zabawy z nią będzie trwała bardzo długo.

Cała książka jest bardzo kolorowa i to mi się podoba, ponieważ od razu przyciąga wzrok. Małe dzieci są trochę jak sroczki i chętnie biorą w rączki wszystko, co pstrokate. Ja osobiście nie przepadam za aż taką różnorodnością w barwach, zwłaszcza w sytuacji, gdy są one nasycone i dość rzucające się w oczy. Starałabym się raczej stawiać na bardziej stonowane kolory, aby oszczędzać wzrok swojego dziecka. Oczywiście nie piszę tutaj, ze książeczka ta jest szkodliwa, bo absolutnie nie jest. Wyrażam jednak swoją opinii, która związana jest z preferencjami i gustem. Osobiście nie chciałabym dawać maluchowi tej książki, bo DLA MNIE jest ona zbyt kolorowa.

Same ilustracje już bardziej przypadły mi do gustu, chociaż nie od razu. Bohaterzy są narysowani, bardzo prostą kreską, ale oczywiście posiadają wszelkie niezbędne szczegóły. Ta prostota jednak jest świetnym rozwiązaniem, ponieważ pozycja ta jest kierowana do bardzo młodych osób. Zbyt duża stymulacja wzrokowa mogłaby odciągać od treści i samej warstwy edukacyjnej. Poznawanie tej książeczki ma być świetną zabawą i pomóc w nauce. Wydaje mi się, że swój cel spełnia wręcz idealnie i to jest najistotniejsze.

W środku pojawia się tekst, ale jest go niewiele, bo to ilustracje są najważniejsze. Oczywiście cieszę się, że wszystkie słowa zostały napisane dużą i czytelną czcionką, ale zdaję sobie sprawę, że to rodzić lub inny opiekun będzie miał za zadanie czytać. Mimo wszystko, to pewnie jest spore ułatwienia, a dziecko może oswajać się ze słowami i literami, to na pewno przyda się na przyszłość.

Książeczka ta opowiada również krótką historię. Basia jest starszą siostrą, która pomaga młodszemu bratu naprawiać jego psoty. Franek jest bardzo żywiołowy i ciągle pakuje się w małe kłopoty. Jednocześnie ta historia jest skonstruowana tak, aby za jej pomocą można było uczyć się kolorów. Całość naprawdę doskonale się komponuje i łączy, więc bez wątpienia mogę powiedzieć, że to książka przemyślana i warta uwagi.

,,Basia, Franek i kolory” to świetna książeczka, którą polecam wszystkim rodzicom uczącym właśnie dzieci kolorów. Mi przypadła do gustu, jedynym minusem w moich oczach jest zbyt wielka różnorodność i nasycenie barw. Nie przepadam za takimi mocnymi kolorami. Treść jednak bez wątpienia spełnia swoją funkcję – za jego pomocą można w przyjemny sposób uczyć się kolorów i jednocześnie świetnie bawić.


Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont


Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza