"Miron w pułapce" - Ewa Nowak



Z przyjemnością przedstawiam Wam drugą z posiadanych przeze mnie książek z kolejnej, fantastycznej serii z Akademii Mądrego Dziecka, pt. "Miron w pułapce". Recenzję o królowej trzmieli Regince znajdziecie tutaj: KLIK!

Trochę się powtórzę i wspomnę, iż hasłem przewodnim serii jest: "Pomóż mi przetrwać". Apel zwierzątek skierowano do ludzi, który swą prostą formą potrafi skłonić do refleksji również dorosłych: czy my, swoim postępowaniem na co dzień pomagamy stworzeniom w przetrwaniu, czy też przyczyniamy się nieświadomie do ich krzywdy? Z założenia książeczki mają wytłumaczyć w prosty sposób dzieciom w jak naprawdę możemy pomóc zwierzętom i równocześnie im nie zaszkodzić.

Tytułowy Miron, to foka szara (inaczej: szarytka morska), którego poznajemy dopiero, gdy jego mama Aldona odnajdzie odpowiednie miejsce aby go urodzić na wybrzeżu. Dowiadujemy się różnych faktów odnośnie ciąży, wielkości malców, czasu karmienia, czy nawet ilości kg przybieranych dziennie. Historia ma też trudne momenty z udziałem jednej rodziny, która nie poszanowała prywatności zwierząt i mocno ingerowała w ich przestrzeń. Cała  sytuacja skończyła się dobrze, jednak to nie koniec zawirowań w życiu małego Mirona, który zaplątał się w sieć widmo i boleśnie pokaleczył. Pomocy udzielili mu ludzie z fokarium, zaś wspomniana wcześniej rodzina postanowiła dowiedzieć się więcej o napotkanych zwierzętach. Wszystko dobrze się kończy, Miron odpływa razem z resztą fok, zaś ludzie, a szczególnie mała Helenka, wyszła z fokarium z postanowieniem sprzątania po sobie i innych śmieci.

Ilustratorką serii jest Anna Łazowska, która w przesympatyczny i realistyczny sposób ukazuje życie przedstawianych stworzeń. Myślę, że w ten sposób łatwiej będzie dzieciom zidentyfikować w rzeczywistości zwierzęta i zwrócą na istotne szczegóły je odróżniające.

Na końcu książeczki na dwóch stronach znajduje się duży rysunek Foki szarej, wokół której zamieszczone są różne ciekawostki. Na ostatniej stronie mamy zaś krótki sprawdzian wiedzy, który, na szczęście też zdałam pomyślnie.

Nie mam do czego się przyczepić, ta seria jest zwyczajnie z samego założenia już dobra, a tu na dodatek treść jest dobrze ułożona, w przystępny sposób obrazująca dzieciom życie, potrzeby, jak i problemy zwierząt. Takie tematy zdecydowanie winny być podejmowane w szkołach w podstawie programowej, szczególnie o naszych rodzimych stworzeniach, byśmy wiedzę mogli zamieniać w praktykę.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont

Ocena 8/10

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz