"Mistrz kieszonkowy z placu budowy" - Sherri Duskey Rinker , AG Ford



Nie będę ukrywać, że na tę książkę w rodzinie najbardziej czekałam ja. Fenomen "Snów kolorowych placu budowy" wydanego przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia dotarł chyba do wszystkich i choć niestety nie poznałam jeszcze żadnej z trzech przepięknie wydanych części, to ucieszyłam się na wieść o czwartej.

"Mistrz kieszonkowy z placu budowy" prezentuje się wspaniale. Ilustracje są sympatyczne, bazujące głównie na ciepłych barwach i choć wszędzie królują góry piachu, to na szczęście obrazy się nie zlewają. Naprawdę doceniam zastosowanie tradycyjnych technik rysunkowych, bardzo trafiają w mój gust, a widoczna w różnych miejscach faktura papieru dodaje tylko smaczku.

Książeczka opowiada o przybyciu nowej maszyny na plac budowy. Jest to miniładowareczka, zwaną też ładowarką burtową.

"Ona zaś zjeżdża raz-dwa z platformy,

zdumiewającej dowodząc formy.

Ależ zrobiła sztuczkę kółkami!

- Bip! Bip!

Wspaniale być tutaj z wami!"

Piątka przyjaciół znanych dzieciom z poprzednich części jest zachwycona nową Brumką Brzdąc, która z zapałem chce brać się do roboty i pomagać wielkim maszynom. Niestety, pozostali nie widzieli w niej żadnej przydatności i uprzejmie odmawiali z troski o jej zdrowie, lub po prostu uznając, że się do danej pracy nie nadaje. Nowa maszyna ze smutkiem odchodzi, mówiąc, że wróci później, jak trochę urośnie, choć nikt jej już nie słuchał. Nagle jednak następuje zwrot akcji, gdy słyszymy głośne wołanie o pomoc. Wtedy też Brumka może się wykazać swymi zdolnościami, a ma ich z niemała. Jest szybka, zwinna, pomysłowa, posiada wymienne części zależnie od potrzeb i w trymiga rozwiązuje wszystkie problemy. Jakby to nie wystarczyło, ma duszę prawdziwej przywódczyni! Zaiste, nic, tylko zachwycać się naszą małą bohaterką. 

Ta część zdecydowanie należy do emocjonujących, koparka i spychacz potrzebują pomocy i jest przy tym sporo roboty. Oczyma wyobraźni już widzę, jak mali fani serii słuchają tej przygody z wypiekami na twarzy i niecierpliwie chcą wertować strony. Wszyscy trzymamy kciuki za sympatyczną Brumkę, która jeszcze przed chwilą była zrezygnowana i zasmucona przez odrzucenie na placu budowy, a teraz mknie jak błyskawica na miejsce wypadku. Widzimy od razu, że ma dobre i szczodre serce, że nie potrafi przejść obojętnie nad czyjąś krzywdą, jest bardzo odważna i niemalże samowystarczalna, bo wielozadaniowa. Na pewno dzieciom spodobają się wszystkie zaprezentowane możliwości miniładowareczki. 

Uważam jednak, że trochę to przykre, iż musiało dojść do jakiejś niespodziewanej sytuacji podbramkowej, by inni mogli dostrzec jej talenty. Tak łatwo ocenili "nową" po wyglądzie, nie dając jej uprzednio żadnej szansy. Szczęśliwie, cała historia kończy się dobrze, a mała Brumka Brzdąc zostaje w końcu zasłużenie doceniona i od tamtej pory miniładowareczka pracuje wraz z resztą przyjaciół.

"Stać ich na rzeczy wręcz niesłychane,

bo PRZYJAŹŃ to najtrwalszy fundament."


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia

Ocena 8/10

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza