‘’Podano do stołu. My Little Pony” – Marta Stochmiałek

 

Już mam spore doświadczenie jeśli chodzi o recenzowanie książek dla najmłodszych. Jednak wydawnictwa nadal mnie zaskakują, bo proponują coraz to nowe formy przeróżnych książek, ćwiczeń i tak dalej. Jeszcze jakiś czas temu nie było czegoś takiego, jak ,,ruchome książki”, ,,książki wydające odgłosy” czy właśnie podkładki pod talerze z różnego rodzaju ćwiczeniami. Po prostu musiałam zapoznać się z tą pozycją, bo szalenie mnie zaintrygowała.

Nie muszę chyba ponownie powtarzać, że pozycja, którą recenzuje, jest podkładką pod talerz dla najmłodszych. Naprawdę żałuje, że takich rzeczy nie było w czasach mojej młodości, bo do dziś nie potrafię jeść w spokoju i muszę podczas obiadu czytać, przeglądać portale społecznościowe albo oglądać serial czy inny filmik. Nigdy nie byłam niejadkiem, a wydaje mi się, że książeczka ta w pewnym sensie jest adresowana do takich dzieci.

Oczywiście zanim dostałam tę pozycję w swoje ręce, to zaczęłam zastanawiać się nad pewnymi kwestiami technicznymi. Jak będzie wykonana? W końcu to ma być podkładka pod talerz, z którego może wylać się sporo rzeczy. Zaczęłam się też zastanawiać, czy to stwierdzenie ,,podkładka pod talerz” nie jest taką przenośnią, trudno mi określić. Okładka ogólnie z wierzchu jest wykonana ze zwykłej, dość sztywnej kartki. Jest ona jednak powleczona jakimś gładkim tworzywem, które powinno chronić przed kompletnym przemoczeniem. To pozycja dość gruba (obszerniejsza niż się spodziewałam), a boki nie są zabezpieczone, więc jeśli dużo płynu zostanie wylane, to zapewne boki się pomoczą, a więc wnętrze zostanie zniszczone w jakimś stopniu. Oczywiście można oderwać samą okładkę i z niej zrobić podkładkę pod talerz. Pozycję tę tak naprawdę można wykorzystać na różne sposoby i to jest jej niewątpliwą zaletą.

Wydaje mi się, że dzięki tej książeczce rodzice lub opiekunowie będą w stanie zachęcić niejadków do siadania przy stole. Istnieje sporo wersji, więc na stronie wydawnictwa można znaleźć nie tylko ,,My Little Pony”, ale więcej opcji – również chłopięcych. Zdaję sobie sprawę, że każdy rodzic niejadka zrobi wszystko, aby pokonać ten problem i warto próbować wszystkiego, również tego typu produktów.

Ważniejszą kwestią jest jedna to, co możemy znaleźć w środku. Jest tam cała masa kartek z ćwiczeniami – prostymi. Czasem trzeba coś pokazać, czasem znaleźć różnice, oczywiście trzeba wielokrotnie wykazać się spostrzegawczością czy znajomością kolorów. Oczywiście motywem przewodnim jest ,,My Little Pony”, więc same strony są kolorowe, ale jednocześnie bardzo czytelne i ciekawie skonstruowane. Kartki z zadaniami można wyrywać, więc to z pewnością jest zaletą.

Oczywiście w wykonywaniu zadań musi pomóc dorosły, ponieważ trzeba przeczytać do nich polecenie. Sama pozycja jest tak prosta, że wątpię, aby dziecko już czytające było zainteresowane czymś o takim poziomie trudności.

Duża ilość zadań na pewno jest zaletą, ponieważ dłużej można się cieszyć książeczką. Dodatkowo doceniam wielką różnorodność, która panuje we wnętrzu tej pozycji. Z tego powodu jest to bez wątpienia ciekawa książeczka, nie zanudza i oferuje sporą dawkę rozrywki.

Oczywiście polecam tę pozycję, ponieważ jest naprawdę ciekawa i sprawdzi się w domu, gdzie mieszka mała fanka kucyków Ponny. Można użytkować ją na różne sposoby, nie musi być wcale podkładką pod talerz. Zadania z wnętrza można wyrywać, są one różnorodne, rozwijają podstawowe umiejętności i dodatkowo cieszą oczy.


Ocena: 10/10

Za możliwość zapoznania się z pozycją dziękuję Wydawnictwu Harperkids



Patrycja

 

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza