‘’Poziom mistrza” – reż. Joe Carnahan

 

Średnio przepadam za filmami science-fiction, ale czasem coś zainteresuje mnie na tyle, że muszę to poznać. Nie mam żadnych obiekcji do tego gatunku, jednak moja głowa nie zawsze jest pojąć pewnych wątków. Niektóre wizje przyszłości są dość specyficzne, niepokojące i mam wrażenie, że autorów ponosi wyobraźnia, co niewątpliwie mnie irytuje. Film ,,Poziom mistrza” wydawał się produkcją o umiarkowanym poziomie fantazji, więc z tego powodu postanowiłam dać mu szansę. Opis brzmiał intrygująco, więc zostałam skutecznie zaintrygowana.

Roy był agentem sił specjalnych, ale nieświadomie został uwikłany w przedziwną grę. Codziennie od nowa przeżywa swój dzień i nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak jest. Dopiero po pewnym czasie w jego głowie zaczynają pojawiać się strzępki wspomnień, które naprowadzają go na trop, jak przejść całą grę. Czy uda mu się pokonać wszystkie poziomy?

Sama wizja na film jest dość interesująca. Bohater jest uwięziony w ,,grze” i ciągle przeżywa swój dzień od nowa. Kończy się on w momencie jego śmierci. Wtedy wraca do ,,poziomi 1”. Awansowanie dalej jest możliwe dzięki pokonaniu jakiegoś niebezpieczeństwa, co oczywiście nie zawsze udaje się za pierwszym podejściem. Chyba nie muszę nikomu z Was pisać, jak działa większość gier, jakie są ich zasady i tak dalej. Tak więc uważam, że umieszczenie akcji filmu w takiej rzeczywistości, jest dla mnie czymś stosunkowo nowym.

Od samego początku czuć istnienie jakiegoś drugiego dna. Pewne sceny i wątki wskazują na głębszą intrygę i to mnie zatrzymało przy tym filmie. Główny bohater został zaangażowany w pewien projekt, który odmienia jego życie. W niektórych momentach trudno zrozumieć, co jest grą, a co prawdziwym życiem. To jednak mi nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie – budowało napięcie.

Podoba mi się to, że bohater robić dynamiczne postępy, które powodują, że film jest po prostu ciekawy i wciągający. Może to nie jest super wymagające kino, ale lubię takie produkcje, ponieważ oglądam je głównie dla rozluźnienia. Dlatego jeśli oczekujecie zobaczyć wyjątkowo dobrego, pomysłowego i świetnie skonstruowanego filmu, to lepiej nie bierzcie pod uwagę ,,Poziomu mistrza”.

Sam film jest dość brutalny, jest tam sporo krwi, strzelanin, morderstw i urywanych głów. Podoba mi się montaż, efekty specjalne, które budują klimat i spajają wszystko w jedną całość, która jest spójna. Trudno mi ocenić, czy wszystko jest realistyczne, być może jest w tym trochę sztuczności, która pewnie będzie innym przeszkadza, ale ja nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Ważne, że film ten jest dynamiczny. Bohater niby przeżywa kilkadziesiąt razy ten sam dzień, ale każde podejście jest właściwie inne. Ciągle pojawia się coś nowego i zaskakującego.

Muszę przyznać, że naprawdę wciągnęłam się w ten film i byłam szalenie ciekawa, jak to wszystko się skończy. Oczywiście wierzyłam w Roya, kibicowałam mu i chciałam, aby pokonał wszystkie złe charaktery, które działały mi na nerwy, ale były jednak ważnym elementem tej fabuły.

,,Poziom mistrza” to dość krwawa produkcja, ale jednocześnie bardzo dynamiczna i mnie zaintrygowała. Filmy akcji są zdecydowanie w moim guście, a ten dodatkowo ma wiele wątków science-fiction, które na szczęście nie przeszkadzały mi zbyt bardzo. Zakończenie… jest absolutnie niespodziewane i do teraz nie potrafię się otrząsnąć… Polecam, jeśli szukacie dynamicznego i lekko brutalnego filmu na wieczorne seanse.

 


Ocena: 9/10

Za możliwość oglądnięcia filmu dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza