"Pustka wietrzna. Polowanie na Morrigan Crow" - Jessica Townsend

Seria o Morrigan Crow jest niesamowicie bliska memu sercu. Jestem zachwycona, że przy tylu książkach o fantastycznych światach, magii i niezwykłych stworzeniach, te tomy mają w sobie powiew świeżości i nowości. Nie czytałam jeszcze o czymś takim, nie znajdziecie tu banałów, nużących scen, czy kalki z innych światowych hitów. Seria o Nevermoore jest wyjątkowa, jedyna i jak dla mnie, niepowtarzalna. Kiedyś przy pierwszej części wspominałam, że naturalnie mamy tu pewien "złoty schemat", który znajdziecie w mnóstwie pozycji, lecz to, co autorka na nim stworzyła daje tę niezaprzeczalną wyjątkowość. 

Trzeci tom przygód Morrigan i jej przyjaciół to "Pustka wietrzna. Polowanie na Morrigan Crow". Naprawdę ciężko jest mi przelać swe myśli, bo me serce ogarnia dojmujący smutek. Nie jest spowodowany fabułą, lecz brakiem kolejnych części. Bardzo przytłacza mnie wizja oczekiwania, aż autorka stworzy kolejny tom, chociaż ma to też swój niezaprzeczalny urok minionych lat. W zamyśle ma powstać 6, a może nawet i 9 części, co mnie ogromnie cieszy. Przyznam, że przeczytałam dotychczasowo wydaną serię już kilka razy i wcale mnie nie nudzi, to naprawdę dobre książki, które zajmują zaszczytne miejsce w moim domu.

W tej części Nevermoore nawiedza dziwna choroba nazwana pustką wietrzną. Wunderzęta tracą przez nią swoją świadomość oraz całą osobowość, czyli stają się zoorzętami i nagle zapadają w tajemniczą śpiączkę. Społeczność powoli ogarnia panika ponieważ Wunderzęta stają się niespodziewanie bardzo niebezpieczne dla otoczenia. Daje to dobre pole do popisu mediom i ludziom bez większych skrupułów. Żeby tego było mało, wielka tajemnica Morrigan o tym, że jest Wundermistrzem, może lada chwila wyjść na jaw, szczególnie po spektakularnym użyciu przez nią wunderu.

Naszą bohaterkę czekają też inne doświadczenia, które przysporzą jej wiele radości i zyska sporo nowej wiedzy, bo nareszcie zacznie uczyć się Sztuk Niegodziwych. Nauka pochłonie ją do tego stopnia, że niemal nic innego nie będzie się liczyć. Trudno mieć pretensję, bo mnie samą pochłonęły nowe lekcje Morysi. W tym wszystkim bohaterka zyska kolejną przyjaciółkę i ze względu na nią też podejmie nie tylko odważną, ale być może również brzemienną w skutki decyzję. Ja jednak obstawiam, że z czasem dowiemy się czegoś zupełnie odmiennego o Placu Męstwa i wydarzeniach tam rozegranych. Z niecierpliwością wyczekuję przyszłych tomów.

Poważnie polecam serię dla wszystkich fanów Harry'ego Potter'a, bo choć są to zupełnie inne historie, inne zasady rządzą tymi światami, nie ma tu różdżek, to jednak są tak samo nieziemsko wciągające i ukazują wielkie piękno przyjaźni oraz miłości. Dużo cennych wartości przewija się przez wszystkie stronnice, dają wzruszeń, ekscytacji, niepewności i zmuszają do refleksji. Mnie chociażby do nieustannego pytania siebie: do czego mam dryg? Na pewno każdy po lekturze pierwszego tomu zada sobie te pytanie i będzie szukał w sobie tego czegoś wyjątkowego, aby zacząć pielęgnować.

Seria nie ma słabych punktów, bohaterów nie da się nie lubić. Nie drażnią swym postępowaniem, czy przemyśleniami, nie przysparzają sami sobie problemów. Każdy tom jest coraz lepszy, coraz bardziej wciągający i magiczny. Gorąco kibicuję autorce, by jak najszybciej pisała kolejne części, a Was zachęcam, byście dali szansę Morrigan, na pewno się nie zawiedziecie.


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

Ocena 10/10

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz