‘’Słoneczna noc” – reż. David Wnendt

 

Wiele lat temu uwielbiałam wszelkiego rodzaju dramaty i oglądałam je wręcz namiętnie. Później przerzuciłam się na filmy akcji i moje uwielbienie trwa do dziś. Postanowiłam jednak trochę odejść od wytworzonych w mojej głowie schematów i obejrzeć coś lżejszego. Podchodziłam do tej produkcji z dość dużym dystansem, ale przekonała mnie informacja o zróżnicowanym miejscu akcji. Mam już po prostu dość filmów z amerykańskimi, francuskimi czy brytyjskimi ulicami, ponieważ wszystkie są takie same i już mnie nudzą. Twórcy nie potrafią dobrze przestawić ,,betonowych” miast, więc dobrze jest celować w bardziej urozmaicone klimaty, które przyciągają wzrok.

Frances jest malarką, która z przeróżnych powodów osobistych postanawia za wszelką cenę opuścić Nowy Jork. Tak trafia do Norwegii, gdzie pracuje z dość ekscentrycznym malarzem przy projekcie lekko szalonym. Ma nadzieję, że w tym miejscu jej kariera zacznie nabierać wyraźnych kształtów. Pewnego dnia spotyka Yasha, który przybył do Norwegii, aby pochować ukochanego ojca, ponieważ taka była jego ostatnia wola. Frances wspiera go w trudnych chwilach i w pewnym sensie utożsamia się jego bólem, rozumie go.

Wszelkie ,,zimowe” krajobrazy cieszą moje oko. Uwielbiam Norwegię, Finlandię czy Islandię. Mnie nie ciągnie do ciepłych krajów, wolę te bardziej zimowe i nie wiem, z czego to wynika. Może trochę z mojej pokręconej duszy, która nadaje na tych samych falach z mniejszością społeczną kochającą ośnieżone góry.

Nawet jeśli ten film jest nudny, to nie dostrzegłam tego. Mnie urzekły pokazane krajobrazy, które idealnie łączyły się z artystyczną duszą głównej bohaterki. Byłam absolutnie zachwycona tym, jak twórcy pokazali Norwegię i jej cudowną, lekko dziką stronę. W filmie tym jest pełno przebitek malowniczych miejsc w różnych porach dnia i one dopełniają tę fabułę.

To ciekawa propozycja, ale bardzo melancholijna. Zmusza do zatrzymania się, poświęcenia czasu na zrozumienie bohaterów, których jest stosunkowo niewielu. Bohaterka tak naprawdę znajduje się w dziwacznej sytuacji. Wyrwała się z domu i wyjechała do Norwegii, aby malować… szopę. Pewnie wiele osób dałoby się zabić za taką pracę, ale ona przecież jest artystką. Pięknie maluje i to jej największa pasja, którą chciałaby rozwijać.

Ciekawie prezentują się migawki z obrazami ich lekkim omówieniem. Frances jest główną bohaterką, a jednocześnie narratorką. Wszystko ukazane jest z jej perspektywy. To ona przeżywa różne chwile i o nich opowiada, widz ma ją zrozumieć i poznać jej myśli, uczucia i emocje. To specyficzna osoba, ale jej artystyczna dusza wprowadzała mnie w melancholię, uspokoiłam się podczas oglądania tej produkcji. Jest ona dość statyczna, ale mi to nie przeszkadzało. I tak byłam zaintrygowana, bo twórcy wprowadzili trochę tajemnicy i elementów niepewnych.

Zabawne są fragmenty z ,,wikingami”. To taka grupa rekonstrukcyjna, która wczuwa się w swoje zadanie i nadaje temu filmowi pewnego kontrastu. Nordycki pogrzeb to wyjątkowa sytuacja, rodzina uszanowała wolę członka rodziny, chociaż wszyscy jej członkowie ewidentnie są innymi ludźmi. Wątki te są zupełnie inne niż te w całości poświęcone Frances. To dzięki temu całość nie zanudza na śmierć.

,,Słoneczna noc” to fenomenalny film, który zmusza do refleksji, pokazuje niesamowite norweskie krajobrazy i urzeka mnie jego emocjonalność. Frances dzięki swojej przygodzie z malowanie stodoły odnalazła swój kierunek twórczy. Nie jest to produkcja przewidywalna i tocząca się po myśli widza. Mimo wszystko zaskakuje i to jej zaleta. Polecam dla fanów spokojniejszych klimatów.



Ocena: 10/10

Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz