"Greenwich park" - Katherine Faulkner

Dziś na szybko, na świeżo, zaledwie parę godzin po zakończeniu czytania, przychodzę do Was z recenzją bardzo dobrej książki! Nie pamiętam już, kiedy ostatnio czytałam thriller. Z całą pewnością było to bardzo dawno temu. Wczoraj stwierdziłam, że najwyższy czas, tak dla odmiany, wziąć coś z tej właśnie półki. Padło na Greenwich park nie bez powodu, parę tygodni temu dostałam pocztą, czerwoną kopertę. Wewnątrz znalazłam różnej wielkości, faktury i koloru karteczki. Ręcznie wycięte i ręcznie wypisane, kolory tuszu także były różne, niezmienny był tylko charakter tych krótkich, ale wymownych liścików. To były groźby! Gdyby nie to, że przyzwyczajona jestem do różnego typu niespodzianek od wydawców, najadłabym  się porządnie strachu!

Pamiętając owy list, wzięłam książkę z czerwonymi drzwiami na okładce i dałam się wciągnąć! Dosłownie! Jestem mamą niemowlaczka i wstaję w nocy kilka razy, a mimo to, do późna czytałam i wróciłam do lektury już o świcie! Ktoś napisał, że jest to thriller nieodkładalny i absolutnie się z tym zgadzam!

Głównymi bohaterami książki są: Helen, kobieta w zaawansowanej ciąży, która wierzy, że jej piąta już ciąża, wreszcie zakończy się szczęśliwie, jej mąż Daniel - ciągle zapracowany architekt, Rory - starszy brat Helen, który przejął rodzinny biznes po zmarłym ojcu i razem z Danielem stara się go rozwijać. Jest jeszcze Serena, piękna żona Rory`ego oraz Katie. Młoda, ambitna dziennikarka, przyjaciółka Helen. Tak naprawdę tych bohaterów grających pierwsze skrzypce jest więcej, choćby Charlie, najmłodszy brat Helen, którego rezolutne życie znacząco wpływa na losy rodziny. 

Wszyscy trzymają się razem, tworzą zgraną drużynę, jak za studenckich czasów, tylko czy na pewno? Czy to nie jest tylko gra pozorów? Pewnego dnia, Helen zostaje wystawiona do wiatru przez męża i bratową i mimo innych planów, ląduje w szkole rodzenia sama. Czuje się źle, jest jej przykro i ciężko ukryć ten zawód. Właśnie wtedy, w jej życie wkracza głośna, nieokrzesana i bardzo specyficzna młoda dziewczyna, o imieniu Rachel. Dziewczyna ma w sobie mnóstwo śmiałości, luzu, werwy, zupełnie nie jak kobieta w połowie ciąży. 

Rachel jest wszędzie. Helen spotyka ją w każdym miejscu, do którego się wybierze, nie potrafi jej odmawiać, poza tym czuje się bardzo samotna, nikt nie ma dla niej czasu... Przy takim obrocie spraw zaproszenia Rachel na kawę, sok, obiad, wpraszanie się do jej domu, to wszystko nie wydaje się takie złe... Do czasu!

Historia składa się z wielu wątków, które w końcu łączą się ze sobą, mimo że ciężko początkowo jakkolwiek połączyć wszystkie przekazywane przez autorkę fakty. Od początku snułam teorie, próbowałam jakoś po nitce dojść do kłębka, mimo że byłam blisko, nie udało mi się rozwikłać zagadki. Sprawy nie ułatwiał fakt, że tutaj dosłownie każdy wydawał się podejrzany. Nie ufałam nikomu, bo każdy miał coś za uszami, w moim mniemaniu każdy zachowywał się dziwnie.

Świetna książka, jestem pod wrażeniem! Trzyma w napięciu od samego początku, wciąga niesamowicie i nie sposób jej odłożyć. Narracja częściowo pierwszoosobowa, styl Faulkner także bardzo mi odpowiadał. Jestem absolutnie pewna, że przeczytam kolejną jej książkę, kiedy tylko pokaże się w naszym kraju, dla mnie jest mistrzynią dobrego thrillera! Kawał doskonałej roboty, gorąco polecam!

Za możliwość zapoznania się z książką, dziękuję MUZA SA

Julia Wyrębska




    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz