„Jeszcze mnie widzisz” - Chris McGeorge

Sztuką jest napisać dobry kryminał, który nie tylko zaskoczy nieprzewidywalnymi rozwiązaniami, ale także wprawi w osłupienie swoją oryginalnością. Równie niełatwo znaleźć do przeczytania dobry dreszczowiec, pełen zagadek i napięcia. Półki w księgarniach uginają się od ciężaru książek z tego gatunku, jednak niewiele z nich zawiera niepowtarzalną historię. Jak więc wybrać najlepszą pozycję? Jedną z nich z pewnością będzie powieść „Jeszcze mnie widzisz”.

Poznajcie Robina, bo to od niego zaczyna się ta opowieść. Ten mężczyzna pogrążony jest w żałobie po swojej zaginionej żonie. Prowadzi monotonne i ograniczone życie. Wszystko zmienia jeden telefon. Zadzwonił do niego nieznajomy, posądzony o morderstwo pięciu osób - wpłynął z nimi łodzią do tunelu, a wypłynął sam. Nie ma ciał, nie ma dowodów, a on niczego nie pamięta. Twierdzi, że jest niewinny i to właśnie Robina prosi o pomoc, obcego sobie człowieka. Bohater mógłby zignorować ten epizod, lecz więzień wiedział coś, czego wiedzieć nie powinien. Prawdopodobnie jako ostatni rozmawiał z jego żoną. Mężczyzna podejmuje decyzję o wyjeździe do Marsden i  rozpoczyna podróż przez najgorsze koszmary w jego życiu.

Już sam wstęp bardzo intryguje i zachęca do czytania. Tajemniczy telefon ekscytuje i przeraża jednocześnie. Pojawia się nadzieja na dowiedzenie się, co stało się z żoną Robina, ale też i strach. Tak naprawdę nie wiadomo, kim jest więzień i do czego jest zdolny. Jednak to żadna przeszkoda, gdy chodzi o ukochaną osobę. Niedługo później autor również nie zawodzi. Czytelnik zaczyna nabierać podejrzeń, próbując odgadnąć, co się wydarzy. Zdaje się, że wydarzy się coś oczywistego, ale tak się nie staje. Pisarz nas przechytrzy i zabierze w swój mroczny świat, który każdego zaskoczy.

Rozdziały są bardzo krótkie i konkretne. Na kilku stronach otrzymamy najważniejsze szczegóły i wydarzenia, które zakończą się w taki sposób, żebyśmy nie mogli oderwać się od książki, chcąc czytać więcej i więcej. To niesamowicie wciągająca lektura, lecz nie zabierze zbyt dużo czasu. Z pewnością każdy przeczyta ją w szybkim tempie. W końcu każdy chce się dowiedzieć, co tak naprawdę stało się  w tunelu i z żoną Robina. 

Gdyby każdy tak pisał kryminały, jak McGeorge, to świat byłby piękniejszy. Wspaniale było móc przeczytać tę książkę. Życzę wam samych doskonałych dreszczowców! 

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Insignis

Paulina



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

4 komentarze:

  1. Bardzo zachęcająca recenzja, lubię gdy w thrillerach są krótkie rozdziały, bo to podkręca i tempo i emocje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Poluję już na tę książkę, a po takiej recenzji tym bardziej jestem przekonana, że muszę ją poznać :) Od siebie polecam thriller "Nie wiesz nic", który na mnie ostatnio zrobił duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem już po lekturze "Nie wiesz nic". Masz rację, robi wrażenie! :)

      Usuń