‘’Po horyzont” – reż. Mikael Marcimain

 

Nie przepadam za produkcjami z ,,katastrofą” w roli głównej. Pamiętam jak podczas ,,nocy filmowej” w gimnazjum, ktoś włączył film ,,Tsunami”. Większość czasu miałam zamknięte oczy, bo zdaję sobie sprawę, że żywiołów człowiek nie okiełzna. Morderców i innych przestępców można zamknąć w więzieniu i odizolować od społeczeństwa. Trzęsień ziemi nie wyeliminujemy i oglądanie takich filmów boleśnie mi o tym przypomina.

Sara i Jackson udają się jednym samolotem na wyspę, gdzie odbędzie się wesele ich wspólnej znajomej. To miał być świetny wyjazd i okazja do odpoczynki, ale rzeczywistość przygotowała dla nich coś, co pojawia się tylko w koszmarach. Podczas lotu ich pilot dostaje zawału serca i umiera, a oni samodzielnie muszą poprowadzić samolot, ponieważ to jedyna ich szansa na przeżycie. Czy uda im się dotrzeć na bezpieczny ląd?

To kolejny film, który zaczyna się bardzo bajkowo i sielankowo. Bohaterowie dobrze bawią się, imprezują i wrzucają na luz. Sama sceneria jest idealna i wprawia widza w taką swego rodzaju błogość. Mogłoby się wydawać, że to romans, w którym pojawia się skomplikowane uczucie i relacja z trudnościami.

Muszę przyznać, że moje obawy związane z zbytnim katastrofizmem były lekko przesadzone. Oczywiście wydarza się tam pewna rzecz, która mrozi krew w żyłach, ale nie ma to związku z bezlitosnymi żywiołami. Niby bohaterowie muszą trochę powalczyć z naturą, ale nie uciekają przed magmą czy wielkimi falami wody. Ich położenie jest całkiem inne, ale nadal ciekawe. Produkcja ta to coś całkiem innego niż miałam do tej pory okazję oglądać, więc to ogromna zaleta.

Film ten jest naprawdę doskonale nagrany, przedstawia dość specyficzne wydarzenia i wszystko jest naturalne, co dla mnie było najważniejsze. Oczywiście sami aktorzy również poradzili sobie z zagraniem tak ciężkich ról, co stanowi ogromną zaletę. Musieli przedstawić naprawdę skrajne emocje i doskonale im się to udało.

Muszę przyznać, że film ten jest dość ciekawy, chociaż jego akcja toczy się głównie w jednym miejscu i bohaterami jest dwójka osób uwięzionych w samolocie. Z pewnością byłam ciekawa ich losów i zakończenia całej przygody, oczywiście miałam nadzieję, że końcówka mnie zaskoczy, bo jednak w trakcie nie działo się nic bardzo spektakularnego, poza kilkakrotnymi problemami ,,na trasie”. Osobiście lubię dużo akcji i różnorodnych emocji, a tutaj królował strach i chwilowe podmuchy nadziei.

Efekty specjalne robią wrażenie, bo jednak w przypadku takiego filmu odgrywają one ważną rolę. Tutaj nie działo się zbyt wiele, a jeśli już, to twórcy wszelkie sytuacje podbili za pomocą muzyki. Same dźwięki również działały mocno na podświadomość, więc ciągle czułam pewne napięcie, które sprawiło, że oglądnęłam ten film do samego końca.

Zakończenie nie zaskakuje, ale ewidentnie widać, że twórcy próbowali podsycić napięcie. Finał to nic zaskakującego i szokującego, ale nie jest też tragiczny. Chętnie poznałabym jeszcze kilka ,,reakcji” otoczenia na powrót zagubionych, ale skoro scenariusz tego nie przewidział, to muszę się z tym pogodzić i tyle.

,,Po horyzont” to film ciekawy, ale do pewnego momentu brakowało mi akcji. Szkoda, że fabuła nie została trochę bardziej urozmaicona. Końcówka dość mocno ratuje tę produkcję i cieszę się, że twórcy chociaż w ostatnich minutach wprowadzili coś więcej, niż tylko problemy z paliwem czy wędrowanie po lecącym samolocie.



Ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz