„7 lat później" - Guillaume Musso

 

Twórczość literacka Musso jest mi bardzo znana. Przeczytałam już większość książek z jego dorobku, a wciąż powstają nowe i niepowtarzalne historie, które zawsze mnie zdumiewają. Tym razem trafiłam na powieść, która również mnie zszokowała, ale nie do końca pozytywnie. „7 lat później" jest stosunkowo bardzo nową pozycją autora i odczułam wrażenie, że traci on pomysłowość i swą oryginalność.

Przejdźmy jednak najpierw do samej fabuły. Głównymi bohaterami są Sebastian i Nikki jako wybuchowe eksmałżeństwo. W zasadzie to różnili się od zawsze i nigdy nie mogli naleźć kompromisu w swoim związku. Jednak musieli się starać, gdyż wychowywali wspólnie swoje dzieci-bliźniaki Camille i Jeremiego. Po rozwodzie bohaterowie "podzielili się" dziećmi i ograniczali wzajemne stosunki. Do czasu. Wszystko zmienia tajemnicze zniknięcie ich nastoletniego syna. Pomimo oporów i niezabliźnionych ran z przeszłości para musi połączyć ponownie siły, by go odnaleźć. Nie będzie to wcale proste, a po drodze czeka ich wiele nieprzyjemnych niespodzianek i konfrontacja z nierozwiązanymi problemami.

Pierwsza połowa książki bardzo się dłuży i nie dzieje się nic, co mogłoby poruszyć czy wzruszyć. Akcja jest powolna i monotonna. Ponadto bohaterowie irytują swoimi nierozsądnymi czynami czy wypowiedziami. Poznajemy też ich przeszłość, co pozwala dokładniej zrozumieć czytelnikowi tę nietypową więź - toksyczną miłość, która rujnuje i buduje jednocześnie. Wiele wydarzeń można przewidzieć, ale nie jest to minusem. Całość mimo wszystko została przedstawiona w ciekawy sposób, choć pozostawia pewien niesmak i niedosyt. Myślę, że Musso mógł dodać większej pikanterii i tempa tej powieści. Była zbyt powolna i miejscami nawet nudna.

Zauważyć można również analogie do części powstałych już książek autora. Najczęściej głównymi miejscami akcji jest Paryż bądź Nowy Jork. Prawie zawsze wykreowane są postacie o przeciwstawnych cechach charakteru, co wywołuje burze w powieści, ale niekoniecznie za każdym razem do niej pasuje. Podobieństw dostrzegam całkiem dużo, co nie umniejsza Musso talentu, gdyż każda jego książka jest inna, pomimo kilku cech wspólnych z już powstałymi.

To pierwsza i mam nadzieję ostatnia powieść tego autora, która mnie lekko rozczarowała i nie zachwyciła w żadnym stopniu. Była dobrze napisana, ale nie ręczę, że będziecie płonąć z entuzjazmu po tej lekturze.

Ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Albatros

Paulina M


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz