,,Na barana” – Steven Michiel Rijsdijk, Anne Mijke van Harten

 

Nie wątpię, że gry planszowe są czymś, co od niedawna odkrywam na nowo. Najchętniej wybieram takie familijne, w które może zaangażować się cała rodzina, bo przeważnie moimi towarzyszami są osoby nastoletnie. Najczęściej wolny czas spędzam przy książce lub laptopie, a bardziej ambitna rozrywka zawsze jest miłym urozmaiceniem i mam poczucie, że robię coś więcej niż tylko bezmyślne siedzenie lub leżenie.

Liczba graczy: 2-6

Wiek: 3+

Czas gry: 15 min

Elementy gry:

- plansza,

- 4 drewniane pionki,

- składające się z dwóch części drzewo,

- tarcza losująca ze strzałką,

- 4 żetony przedmiotów,

- żeton słońca,

- elementy służące do rozszerzenia i do dodatkowych wariantów gry: 8 żetonów małych zwierząt i 4 żetony dużych zwierząt.

Istotną zaletą tej gry, jest liczba osób mogących brać udział w zabawie. Dzięki temu można zaangażować całą rodzinę i to jest fantastyczne! Obecnie coraz mniej czasu spędza się razem, więc dobrze jest wykorzystywać każdą chwilę na aktywne działania. Najmłodszym graczem może być już trzylatek, ale nawet młodsze dzieci mogą tworzyć jeden team z kimś starszym.

Samo wykonanie elementów gry oraz samego pudełka jest oczywiście bardzo dobre. Nie jest to produkt, który rozpadnie się po pierwszym użyciu, a to jest ważne skoro użytkować będą go dość młode osoby. Nawet pod opieką dorosłych może zdarzyć się, że ktoś zbyt mocno zaszaleje.

Gra ta nie jest zwykłą i nudną planszówką, ponieważ trzeba ,,skonstruować” pewną budowlę. Jest ona naprawdę ciekawa, ale też zachęca do rozgrywki. Z drugiej strony, jak możecie przeczytać wyżej, liczba elementów jest spora. Czyni to grę trochę bardziej skomplikowaną, bo w końcu trzeba wiedzieć, co trzeba zrobić z konkretnymi rzeczami. Jednak nadal uważam, że oryginalność jest ważniejsza niż takie małe szczegóły, jak większa ilość dodatków.

Całość bez wątpienia została przemyślana, ponieważ konstrukcja jest stabilna. Cieszę się, że zostało wykorzystane pudełko, bo przyznam, że pierwszy raz się z tym spotkałam.

Dominującym kolorem, jest zielony. Jest on przyjemny dla oka, pozytywny, kojarzy się z takim letnim klimatem. Być może nie jestem fanem wyglądu samych postaci, ale wiem, że dzieci będą zadowolone, ponieważ kreacja bohaterów jest taka pozytywna. Są one uśmiechnięte, zabawne, przyciągają wzrok i gra ta nabiera takiego szalonego wyrazu.

Lekką wadą jest instrukcja, ponieważ przywykłam do dość szczegółowych i prostych wyjaśnień. Tutaj brakowało mi schematów i przykładów, przez co młodsi gracze mogą mieć problem ze zrozumieniem zasad, które niby są proste, ale dla osoby dorosłej. Oczywiście dla chcącego nic trudnego i nie wątpię, że każdy sobie poradzi z zasadami oraz ich zrozumieniem, po prostu niektórzy będą musieli poświęcić trochę więcej czasu.

Dodatkową zaletą są różne poziomy trudności, ponieważ można dopasować rozgrywkę do wieku wszystkich graczy. Dzięki temu można obcować z nią dużo dłużej, nie nudzi się po kilku użyciach i sama przetestowałam kilka możliwości i każda mi się podobała!

,,Na barana” to gra bez wątpienia warta uwagi i mnie zachwyciła swoją oryginalnością. Zanim przystąpi się do gry, trzeba złożyć całą planszę, jest ona stojąca, przyciąga wzrok, podoba mi się żywa kolorystyka i dość ciekawe zasady gry. Dodatkową zaletą jest możliwość grania w kilka osób, ponieważ w zabawę może zaangażować całą rodzinę.


Ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z grą dziękuję Egmont



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz